Pasjonująca intelektualnie i podnosząca na duchu rozmowa Tomasza Kolanka z ks. prof. Piotrem Roszakiem o współczesnych herezjach, kondycji nauki i chrześcijańskiej nadziei...
Choć z kościelnego języka na kazaniach czy katechezach znikł termin „herezja”, wskazujący etymologicznie na „podział”, oddzielenie od pnia wiary, to warto sobie uświadomić, aby nie być naiwnym, że zdarzają się takie sytuacje, wypaczenia wiary, manipulowanie nią. Nie wszyscy są tego samego ducha. Trzeba się uwrażliwić na herezje, nie bać się ich tak nazywać, bo choć dla niektórych cnotą jest wątpienie czy wymyślanie coraz to nowszych herezji, to jednak to nie rozwija wiary. Nie można tego gloryfikować jako przejawów wolności, której prawdziwym wyrazem jest pogłębianie wiary, a nie jej modyfikowanie.
* * *
W drodze do Santiago towarzyszy pielgrzymowi zazwyczaj zawołanie Buen camino, które wyraża życzenie dobrej drogi – dobrej, a więc prowadzącej do celu, bo tylko taka droga ma sens. Ale od czasów średniowiecza funkcjonowało na tej drodze zawołanie dzisiaj mniej cytowane i powtarzane – Ultreia et Suseia – idź dalej i wyżej.
Przewodnik po herezjach w XXI wieku przygotowany w formie wywiadu z ks. Piotrem Roszakiem przez red. Tomasza Kolanka jest rozmową, która sprowadza z bezdroży włóczęgostwa na drogę pielgrzymowania.
Z Przedmowy ks. prof. Pawła Bortkiewicza
* * *
Dlatego potrzeba akcji „dumny jestem z bycia chrześcijaninem”, odpowiadania sobie na pytania, dlaczego nim jestem. Gdy mamy wojsko, które jest zdemoralizowane, nie wie za kogo walczy, straciło kondycję, nie rozumie po co ma iść na front… Co wówczas zrobić? Podnosić morale, to znaczy pokazywać, dlaczego każdy wysiłek ma sens; że świętowanie niedzieli ma sens, udział w lekcjach religii w szkole ma sens, wspólna modlitwa w domach ma sens, noszenie symboli religijnych ma sens – to jest ten odcinek frontu, który każdy z katolików może zrealizować. Trzeba przestać się wstydzić, bo nie ma czego!
Fragment książki, s. 41